Nowoczesna architektura : Teoria: Rozdział 3

Na pierwszy rzut oka widać było, że naczepy unosiły się na małych pomarańczowych stalowych podnośnikach, niepewnie siedząc na szpilkach.
Grubozielone ciała na owadach.
Wyglądało na to, że mogli zostać powaleni przez łobuzów w nocy.
Ktokolwiek chciał zakłócić te obce elementy, mógł przeniknąć ich cienką boazerię i rozerwać je lub spalić.
Rozgniewany tłum mógł rozproszyć ich po mieście lub umieścić w wózkach na zakupy i odwieźć je do przejść podziemnych i wiat przystankowych.
Taka była pewność siebie i śmiałość akademii, że mogła porzucić wszelkie schronienie i rozbić obóz w tym pustym sercu.
Upadające, poszarpane ogrodzenie ogrodzenia łańcucha otaczało obwód partii brudu.
Były tumany, zbierające drobne kawałki nieopisanych śmieci i trwające dalej, aż trafiły w ogrodzenie, gdzie uformowały wyrzeźbione wydmy poplątanych, niebezpiecznych śmieci.
Był to punkt zerowy nowej Strefy Zielonej na złym podwórku miasta Raynera Banhama.
Piąta ekologia, darwinowski włóczęga, ewoluowała i próbowała z czterech pozostałych i rozprowadzała się na późnokapitalistycznej siatce.
To była przyszłość.
Ale w innych częściach miasta obiecano podobną przyszłość w przeszłości.
Joan Didion to zapamięta.
Szkoła na to liczyła.
Dzieci przyjdą.
Przybyli ze swoimi pożyczkami studenckimi i funduszami powierniczymi, włosami, Pumą i nadzieją.
Wynajmowane przyczepy stały na swoich małych nóżkach, a rury i druty z PCV wypadały z mrocznych podbródków.
Zostały one podłączone do sieci i rur kanalizacyjnych z tym sztucznym systemem korzeniowym.
Pył był jedyną rzeczą, która wydawała się naturalna.
Nic nie rosło.
Drzewa miejskie dawno temu zostały zabrane lub umarły z pragnienia.
Nigdy nie zastępowany w tych zaniedbanych dobrach bezdomnych i pechowców.
Szkielet rzeki znajdował się z tyłu, opierał się i rozciągał do portu, bez narządów i płynów, głowa już dawno zniknęła.
Obrzydliwe trenuje wzdłuż brzegów, tłuste i oznaczone farbą wstępną.
Tak więc to małe miasteczko z budynkami, siedziało nisko i rozbiło się na krawężnikach.
Na ulicę prowadzącą do parkingu ciągnęły się pokrzywione poddasze, mieszczące tymczasowe slumsy czystego młodzieńca.
Ale Dean nie był jeszcze nastawiony na ten pomysł.
Nadal miał pusty dom, a myśl o pewnej odległości, mentalnej i fizycznej od jego przyszłych zajęć wydawała się pożądana, konieczna.
Nie ma pośpiechu w centrum.
Do tej pory spędził życie, unikając go i mógł przez jakiś czas go unikać.
Gdy po raz pierwszy pojechał, było to przez przypadek, podczas zamieszek znalazł się na niewłaściwej autostradzie.
Poza tym był James.
Może mogliby coś zrobić z domem, zanim zostanie sprzedany do spekulacji.
A może go nie sprzedać.
Z Jakubem przyszedł wspomnień.
I był on jedyną osobą, która pamiętała wcześniejszego dziekana.
Był dzieckiem, nie był już dzieckiem, z bloku.
Kilka razy mieszkał w małym powojennym bungalowie z katalogiem, który wyglądał raczej jak domek niż prawdziwy dom.
Teraz nie mieszkał nigdzie, ani nie był pewien, gdzie powinien lub powinien żyć.
Stary dom wciąż tam był, tak jak Dean wciąż tam był.
Obie wyblakłe wersje, znacznie mniejsze dla dorosłych oczu.
Były to jedyne pierwotne domy, nieprawdopodobnie otoczone misternie ładnymi domami podwykonawcami klasy wyższej.
Tutaj Dean i James byli ostatnimi dziećmi.
Dwa ostatnie domy.
Obozować w pustym pokoju i myśleć o pukaniu do drzwi drugiego.
[patrz też: produkcja karbidu, blacha plannja, termostat do podłogówki ]

Powiązane tematy z artykułem: blacha plannja produkcja karbidu termostat do podłogówki